ciasteczka Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (ciasteczka). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki
Akceptuję

Praca czy opieka - co mówią opiekunowie?

Udostępnij:

W projektach na rzecz opiekunów rodzinnych dużą inspiracją są dla mnie badania i inicjatywy podejmowane w Wielkiej Brytanii. Regularnie zaglądam na stronę Carers UK, a ostatnio też na jej pokrewną – Employers for Carers (pracodawcy dla opiekunów). Dzięki niej postanowiłam przyjrzeć się sytuacji opiekunów rodzinnych, którzy chcieliby w jakimś stopniu lub próbują łączyć pracę zawodową z opieką nad niesamodzielnym bliskim. Temu, jak są w tych swoich próbach wspierani przez firmy, czego potrzebują. I jaka jest skala problemu. 

 

TO NIE MUSI BYĆ DYLEMAT?
Według raportu z brytyjskich badań konieczność sprawowania opieki spowodowała rezygnację z pracy 600 osób dziennie w ciągu ostatnich 2 lat. Liczba ogromna. Badania pozwalają na uświadomienie skali zjawiska, oszacowanie korzyści i strat z nim związanych oraz podjęcie odpowiednich działań. I na stronie Employers for Carers widzę, że są one planowane i realizowane. Nie znajduję podobnych badań ani danych polskich. Podejmuję temat. Pytam opiekunów…

 


OPIEKA ALBO PRACA. ANIA
Pod moim wpisem na fb o organizacji opiekunów Chcemy Całego Życia, napisałaś: „Tak, chcemy całego życia, np. chcemy móc pracować, dorabiać legalnie, nie będąc pozbawionymi świadczeń (małych, ale dających tak ważne minimum stabilności i zabezpieczenia). Chcemy dalej być jeszcze tym kimś, kim byłyśmy przed narodzinami naszych kochanych dzieci”. Czy nie jesteś zbyt zaabsorbowana opieką i zmęczona, by jeszcze pracować?
Tak, jestem zmęczona – mniej lub bardziej, ale zazwyczaj bardziej. Jestem też przez 7 dni w tygodniu, właściwie całodobowo, zaabsorbowana opieką nad Pawełkiem. Ale chciałabym dać z siebie więcej, nawet kosztem większego zmęczenia, poczuć się choć w niewielkim stopniu aktywna zawodowo, nie zapomnieć swoich umiejętności, poprawić sytuację finansową rodziny i zaoferować coś od siebie społeczeństwu. I powinno to być nagradzane, a nie karane przez system. Bo tak jest w tej chwili. Jeśli zarobiłabym nawet niewielką sumę, zostałabym ukarana odebraniem mi zasiłku pielęgnacyjnego i ubezpieczenia. Tym samym straciłabym poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. Bo najprawdopodobniej tych niewielkich sum nie mogłabym zarabiać regularnie. Pawełek jest chłopcem, który z racji poważnej, postępującej choroby i dość ciężkiego stanu wymaga dwudziestoczterogodzinnej opieki. 
Nie mogę pracować w potocznym rozumieniu tego słowa. Ale mogłabym, po uzgodnieniu z bliskimi mi osobami i przy wsparciu męża – raz na jakiś czas podejmować się różnych zleceń. Pozwoliłyby mi one być na bieżąco z moją profesją i dały większe poczucie własnej wartości. A i aspekt finansowy nie jest zupełnie bez znaczenia. Zasiłek, który rodzic otrzymuje rezygnując z pracy w celu opieki nad ciężko chorym dzieckiem, nie daje możliwości godnego życia (każdy jego wysokość może sprawdzić sobie w internecie). 
 

Jak sobie wyobrażasz siebie jako opiekunkę rodzinną - aktywną zawodowo?
Nie muszę sobie wyobrażać. Przez kilka lat życia Pawełka, już po jego diagnozie, będąc pełnoetatowym opiekunem rodzinnym, a także mamą starszego Kuby, byłam również w miarę możliwości aktywna zawodowo. Prowadziłam weekendowe lub popołudniowe warsztaty z zakresu różnych umiejętności społecznych i konsultacje indywidualne. Byłam dużo bardziej zmęczona, w mieszkaniu był większy bałagan, jednak satysfakcja z pracy i świadomość tego, że mimo trudów daję sobie radę, wszystko to wynagradzała. Niestety potem przyszedł czas pogorszenia zdrowia Pawła i nie starczało już przestrzeni ani sił na zaangażowanie w coś innego niż to, co najważniejsze. Decyzja o przejściu na zasiłek pielęgnacyjny była trudna, bo wiedziałam, że to utnie możliwości pracy, ale przyniosła jakieś poczucie bezpieczeństwa i stały wkład do budżetu domowego. 
 

Masz pomysł na rozwiązanie systemowe?
Możliwość podejmowania pracy zarobkowej przez osoby pobierające zasiłek pielęgnacyjny, ograniczona do określonej kwoty łącznych zarobków w ciągu miesiąca. Po przekroczeniu tej kwoty zarobku traciłoby się zasiłek. Bo rozumiem, że jeśli ktoś ma możliwość zarabiać dużo, to znaczy, że sytuacja rodzinna pozwala mu pracować i nie powinien wtedy pobierać zasiłku. Przecież państwo by na tym skorzystało – im więcej osób legalnie pracujących, tym więcej podatków do wspólnej kasy. Poza tym – mniej biernych osób, tylko pobierających zasiłek i tracących wyuczone umiejętności zawodowe. A dochodzi tu jeszcze wątek opiekunów, którzy chcą i muszą wrócić do pracy po śmierci najbliższej osoby, którą się opiekowali. Odnalezienie się na rynku pracy po kilku, kilkunastu latach przerwy musi być bardzo trudne. 

 

OPIEKA I PRACA. ULANA
Jakie są Twoje doświadczenia jako osoby, której udaje się łączyć opiekę nad synem i pracę? 
Przede wszystkim aby móc pracować zawodowo, musisz mieć osobę, która pomoże w opiece nad chorym dzieckiem. Ja miałam to szczęście od początku. Moja mama przez pierwsze lata opiekowała się Pawełkiem. Teraz jest słabsza, a Pawełek większy i musieliśmy poszukać pomocy. Nie jest to proste znaleźć osobę, która ma zająć się ciężko chorym dzieckiem, i jej zaufać. Nam się udało, mamy panią, która nam pomaga. Decyzja o powrocie do pracy nie była łatwa. Pierwsze lata życia Pawełka były trudne – notoryczne pobyty w szpitalach. Musiałam wrócić do pracy, nie dalibyśmy rady finansowo się utrzymać, ale i dla zdrowia psychicznego wyjście z domu, do ludzi, było bardzo potrzebne. Poprzedni pracodawca zgodził się, abym jeden dzień w tygodniu pracowała z domu. Niestety czułam się tam gorszym pracownikiem. Traktowano mnie jako osobę niedyspozycyjną. Mimo częstych pobytów w szpitalu, pracę zawsze wykonywałam należycie i na czas. Ale pracodawca w najcięższych momentach dzwonił i zlecał zadania, które mogły być zrobione później. 
Udało mi się zmienić miejsce pracy i teraz mam naprawdę rewelacyjne warunki. Moja sytuacja rodzinna nie jest dla nikogo obciążeniem. Wręcz przeciwnie, każdy pyta, jak sobie daję radę. W trudnych momentach choroby Pawła mogę zostać w domu i nikt nie podkreśla, że jestem „inna”. Kiedy muszę wyjść, bo coś się dzieje, wychodzę. Kiedy muszę jechać do lekarza z Pawełkiem, jadę. Kiedy potrzebuję pracować z domu, bo Paweł się źle czuje albo po prostu chcę z nim być, pracuję. Spełniam się zawodowo, robię, co lubię mimo wielu zajęć daję radę, bo mam dobrego pracodawcę, ale i super rodzinę (to przede wszystkim).
Mam szczęście, bo udało mi się wszystko pogodzić. A Paweł przyciągnął do nas wspaniałych ludzi, dzięki którym udaje się nam NORMALNIE żyć. 
 

PRACA, PRACA I… OPIEKA I PRACA. DAGNY
Na jakim etapie rozwoju zawodowego podjęłaś się roli opiekuna rodzinnego? 
Byłam project managerem w Fundacji Sukcesu Pisanego Szminką, realizowałam duże projekty, rozwijałam się, żyłam głównie pracą. Zdarzało się, że pracowałam po 10 godzin dziennie. Z jednej strony był to czas dużego rozwoju zawodowego, z drugiej ogromnego zmęczenia i coraz częściej pojawiającego się zniechęcenia. Zaczęły się pojawiać myśli, po co ja to wszystko robię i gdzie właściwie chcę dojść. 
 

Opieka nad bliskimi daje Ci poczucie spełnienia, ale przynosi też zmęczenie. Jednak szukasz możliwości, by pracować. 
Życie zawodowe zawsze było dla mnie ważne. Babcia i mama powtarzały mi, że kobieta powinna być niezależna. Nie potrafię siedzieć bezczynnie, lubię się uczyć nowych rzeczy. Myślę też o swojej przyszłości. Bycie opiekunem rodzinnym to rola tymczasowa, a pracując w Fundacji słyszałam wiele opowieści kobiet, które zrezygnowały z pracy na kilka lat, bo dzieci, bo rodzice, a potem nie miały do czego wracać. A co ze świadczeniami emerytalnymi? W wymiarze osobistym bałam się także, że jeśli zrezygnuję z pracy, znienawidzę w końcu bycie opiekunką rodzinną. Dlatego od początku szukam sposobu, by wszystko ze sobą pogodzić. 
 

Jak według Ciebie państwo powinno wspierać opiekunów aktywnych zawodowo?
Po pierwsze, edukacja w firmach, by komunikat „jestem opiekunem rodzinnym” nie budził zdziwienia. Wraz z edukacją pojawia się świadomość, a wraz z nią rozwiązania, które dają szansę opiekunom pracować. I podopieczni lepiej funkcjonują, gdy są wśród ludzi. Marzy mi się także jakieś rozwiązanie weekendowe – żeby opiekun mógł choć raz w miesiącu mieć jeden wolny weekend dla siebie. Ze strony państwa potrzebne jest systemowe wsparcie finansowe dla opiekunów, system zniżek, choćby na komunikację miejską. Sformalizowanie roli opiekuna pewnie by w tym pomogło. 
 

 

OPIEKA I PRACA – WYZWANIE I SZANSA
Pracodawcy dla Opiekunów – mam nadzieję, że stworzymy takie zrzeszenie firm przyjaznych opiekunom rodzinnym. I odpowiedni system. Zaczynam od badania pilotażowego w firmach. Ankieta ma pokazać potrzeby pracujących opiekunów. Udaje się zorganizować debatę pracodawców na ten temat, dzięki życzliwości Miasta Gdańsk, Pracodawców Pomorza i Pomorskiej Izby Rzemieślniczej Małych i Średnich Przedsiębiorstw. Upowszechnienie problemu i wdrożenie rozwiązań to wyzwania trudne, ale niezbędne. Są sprawdzone praktyki brytyjskie, więc jest łatwiej. Trzeba tylko z nich skorzystać we właściwy sposób i we właściwym czasie. Czyli teraz… Zapraszam współpracy!
 

Autorka: Anna Janowicz

 

Tekst ukazał się w Kwartalniku Hospicjum to też Życie, numer 2019 (60) 4. 

Cały numer możesz przejrzeć TUTAJ.

 

Nasi partnerzy

slide
slide
slide
slide
newsletter

Bądź na bieżąco

Zapisz się dzisiaj do newslettera by uzyskać jak najszybszy dostęp do nowości, aktualności i ofert, które mogą Cię zainteresować.

paper plane
paper plane